Jakiś czas temu, gdy odwiedzałem przyjaciół, zapytali mnie, czy nie zagrałbym w planszówkę Wingspan (po polsku „Na Skrzydłach”). Ponieważ był to ich nowy zakup i od dłuższego czasu bardzo chciałem w nią zagrać, nie mogłem odmówić. Co więcej, mając na uwadze mobilną wersję, zasugerowałem urozmaicenie rozgrywki poprzez włączenie soundtracku, autorstwa utalentowanego Pawła Górniaka.
Mam już w swojej kolekcji kilka mobilnych wersji gier planszowych, jak choćby Tokaido czy Lords of Waterdeep, lecz dopiero ten tytuł uświadomił mi, że dotychczas nie przykładałem dużej uwagi do muzyki w grach mobilnych. Co jest z nią nie tak i dlaczego często bywa marginalizowana?
Odpowiedź można by zamknąć w jednym zdaniu: „mobilki” traktujemy podrzędnie, bardziej jako zapychacz czasu aniżeli coś, w co zanurzymy się na długie godziny. Koniec artykułu, kurtyna. Spróbujmy jednak zastanowić się, dlaczego gra, w którą zagramy 5 czy 10 minut w autobusie, miałaby mieć mniej pamiętny motyw niż wysokobudżetowe produkcje na PC czy konsole?
Istotnym czynnikiem jest oczywiście jakość produkcji. Nie zamierzam się tu rozpisywać o darmowych „mobilkach”, które mają więcej reklam niż rozgrywki, choć poniekąd to one doprowadziły do tego, że reputacja gier mobilnych jest na tak niskim poziomie. Z drugiej strony mamy też sporo takich tytułów (a wraz nimi motywów muzycznych), które zapisały się w historii – jak choćby Angry Birds, Hearthstone czy SimCity.

Wartymi wspomnienia są też mniejsze, niezależne produkcje. A Year Walk posiadał wspaniałą oprawę dźwiękową, w której dominujące ambienty wzbogacane były okazjonalnymi melodiami. To The Moon urzeka natomiast pięknymi, melancholijnymi utworami w stylu jRPG-owych produkcji.
Pamiętam też czasy „kieszonsolek”, które w latach 90. były produktem dla nieco zamożniejszych dzieciaków (przynajmniej tak je postrzegałem, bo nigdy takowej nie posiadałem). Oferowały one szeroką gamę przeróżnych gier, spośród których warto wymienić: Super Mario Land, Zelda Link’s Awakening, Golden Sun czy Castlevania. Zakładam, że większość graczy ma w głowie choć jeden motyw przewodni z wymienionych tytułów.
Co w takim razie z komponowaniem? Czy w latach 90. mimo ograniczeń sprzętowych kompozytorzy mieli trochę prostsze zadanie? Mówiąc wprost: trochę tak, niezależnie od dostępności sprzętu (wówczas głównie hardware`u) i jego ceny. Zamiast 30 śladów z instrumentami, miksu i masteringu wystarczyła jedna, prosta 8-bitowa melodia, która szybko zapada w pamięć.

I choć dziś kompozytorzy mogą pozwolić sobie na bardziej złożoną muzykę i niemal nieograniczone możliwości w procesie postprodukcji, to w przypadku gier mobilnych rozmiar projektu (ilość miejsca na muzykę), jego budżet i finalna jakość są istotnymi czynnikami. Na koniec dochodzi jeszcze aspekt odpowiedniego miksu, tak by muzyka z głośników telefonu mogła brzmieć należycie. Większość graczy i tak zazwyczaj nosi ze sobą słuchawki, ale i tu może pojawić się brak pełnej immersji z powodu czynników zewnętrznych. Gra i muzyka to jedno, ale niefajnie byłoby przegapić przystanek, na którym musimy wysiąść, spiesząc się do pracy.
Chciałbym, żeby gry mobilne podtrzymywały klasę gier „kieszonsolek”. Niestety agresywny kapitalizm w postaci reklam, brak przycisków i nierzadko problematyczny interfejs sprawiają, że nie jest to idealne medium, które mogłoby poszczycić się wieloma legendarnymi tytułami z pamiętnym soundtrackiem. Ponadto na rynku pojawili się następcy „kieszonsolek”, jak Nintendo Switch czy Steam Deck, stając się finalnie lepszym rozwiązaniem niż gry mobilne.

Ciekaw jestem jednak Waszego zdania na ten temat oraz tego, czy macie jakieś soundtracki godne polecenia. Być może jest więcej perełek wartych odkopania, przesłuchania i podzielenia się z czytelnikami.

Wyobraźcie sobie, że lądujecie wewnątrz opustoszałej stacji na Księżycu. Macie jeden cel: zbadać, co się wydarzyło. Misję przerywa trzęsienie ziemi, a z krytycznego stanu ledwo ratuje Was samotna dziewczynka z umiejętnościami hakerskimi. Taki los spotkał Hugh więcej
Postać uroczego, zielonego dinozaura Yoshiego zrodziła się w umyśle młodego Shigeru Miyamoto w połowie lat 80., czyli jeszcze długo przed premierą Super Mario World. Ojciec Super Mario Bros pragnął, aby jego bohater mógł więcej
Przełom lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych to szczyt popularności azjatyckiego kina grozy na świecie. Filmy takie jak Klątwa, Nieodebrane połączenie czy Krąg, w odróżnieniu od ich średnio udanych zachodnich adaptacji, zyskały status kultowych, a duchy z czerwonymi oczami, bladymi więcej
Przez cały czerwiec 2026 roku w Royal Festival Hall (Southbank Centre) i Fairfield Halls w Londynie będzie odbywać się święto muzyki z gier wideo. Obejmie ono pięć koncertów na żywo oraz program edukacyjny z udziałem wielu znamienitych gości więcej
Wiele tytułów prowadzi nas muzycznymi motywami, zapewniając niezapomniane przeżycia związane z miejscem lub postacią. Są natomiast gry, które pozostawiają nas na skraju świata i mówią: „jedź”. Produkcja od Ironwood Studios, Pacific Drive, to survivalowa, samotna podróż więcej