Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę musiał to powtórzyć, ale gry sportowe od Nintendo – w tym nowy Mario Tennis Fever – nadal cierpią na nijakość, zwłaszcza pod względem oprawy audio. Niestety nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się cokolwiek zmienić. Niewykluczone jednak, że przeciętna sprzedaż gry otworzy oczy włodarzom z Kioto.
Gra Mario Tennis Fever od Camelot Software Planning niczym szczególnym nie wybija się na tle poprzedniej produkcji o tematyce tenisa. No, może z nielicznymi wyjątkami. Usprawniony model rozgrywki oraz oprawa graficzna na pewno przyciągną uwagę młodych widzów, zaś tryb używania rakiet tenisowych o różnorodnych zdolnościach znajdzie swoich zwolenników. Mając do dyspozycji kilka wariantów rozgrywki, jestem jednak pewien, że sporo graczy spędzi więcej czasu przy kanapowych turniejach niż w ogołoconym trybie fabularnym.
Niestety w tym wszystkim nie pomaga muzyka napisana przez Motoiego Sakurabę – tego samego, który za sprawą melodii ożywił magiczne światy Star Ocean, Valkyrie Profile, Dark Souls i wiele innych. Jestem wręcz w szoku, że kompozytor z tak długim stażem wydał na świat tak niskiej jakości ścieżkę dźwiękową. Niestety ta kuriozalna sytuacja u Sakuraby dzieje się nie pierwszy raz. Przygotowane przez muzyka sample brzmią nie tylko sztucznie, ale i płasko, bez energii, tak jakby zabrakło finalnego szlifu w postaci masteringu.

Na obronę kompozytora mogę jedynie dodać, że niekiedy w trybie fabularnym słychać przebłyski jego geniuszu w postaci tematów, które potencjalnie mogłyby trafić do szerokiego grona słuchaczy. Wszystko to znika jednak w gąszczu przeciętnych kompozycji, niemających nic wspólnego z uniwersum grzybowego królestwa.
Kompletnie nie rozumiem, dlaczego Nintendo pozwala, aby jedna z topowych gier sportowych o sympatycznych, wąsatych hydraulikach dostawała za każdym razem tak niedopracowaną ścieżkę dźwiękową. Kiedy przychodzi mi na myśl muzyka do Mario Kart World z imponującym jakościowo soundtrackiem, praktycznie w całości nagranym przez sesyjnych muzyków jazzowych, aż trudno mi uwierzyć, jak bardzo pod tym względem zaniedbano Mario Tennis Fever.
Dlaczego zatem Nintendo strzela sobie w stopę, kiedy na rynku mamy tak wielu młodych, uzdolnionych i doświadczonych kompozytorów, którzy idealnie odnaleźliby się w tym uniwersum? Jest to być może efekt zaniedbań na stanowisku kierowniczym lub po prostu bezrefleksyjność ze strony Camelot Software Planning co do jakości muzyki.

Uwagę na to zwróci pewnie garstka graczy, bo wciąż mamy tu do czynienia z produkcją skierowaną do młodszego odbiorcy. Ja jednak uważam ją za zmarnowany potencjał i kolejny dowód tego, że Nintendo zależy wyłącznie na czołowych tytułach. Niestety Motoi Sakuraba zagrał fałszywą nutę w Mario Tennis Fever – nijaką, bez polotu, co najwyżej przeciętną.

Czasem natrafiamy na ścieżki dźwiękowe, które od pierwszych sekund domagają się uwagi, a ich melodie zostają w nas na długo po zakończeniu gry. I już chciałoby się napisać, że The Blood of Dawnwalker, jako niedaleki kuzyn Wiedźmina 3, więcej
Kiedy tylko THQ Nordic ogłosiło, że wespół z Alkimia Interactive biorą na tapet „NAJWAŻNIEJSZĄ POLSKĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ”, moje serce rozpaliła fala nostalgii połączonej z olbrzymią obawą. Bo jak mawiał wujek Ben ze Spider Mana: „Z wielką mocą wiąże więcej
Najgroźniejszym przeciwnikiem muzyki do gier z gatunku roguelite nie jest finałowy boss czy jakaś bardziej wysublimowana lokacja, lecz kolejna próba. Utwory, które pierwotnie porywają do walki, przy n-tym powrocie mogą stać się najzwyczajniej w świecie frustrujące. Gareth więcej
Od premiery gry Splatoon na Nintendo WiiU w 2015 roku minęło ponad dziesięć lat. W międzyczasie otrzymaliśmy dwie kontynuacje oraz poboczne przygody kolorowych kałamarnic (Inklingów) i ośmiornic (Octolingów), taplających się w hektolitrach tuszu. Za powołanie marki do życia odpowiada więcej