Olivier Deriviere powrócił do Polski w kolejnej odsłonie Dying Light. Odsłonie, która miała być dodatkiem do części drugiej, a decyzją twórców stała się osobną grą. Wrocławskie studio Techland odpowiedziało na uwagi graczy odnośnie do „dwójki”, czyli Stay Human, i stworzyło The Beast. Produkcja ta ponownie wrzuca nas w buty bohatera z „jedynki”, łącząc lepsze, ale i gorsze mechaniki obu gier.
Dying Light 2: Stay Human stawiało na ambitne połączenie muzyki i elementów parkour, co bardzo mi się podobało i było motywujące, aczkolwiek poszczególne techniki parkourowe sprawiały trudność w niektórych misjach. To, co Olivier zaproponował wtedy odbiorcom, było niezwykle oryginalne, chociaż zdarzało się, że niektóre fragmenty soundtracku mogły być męczące czy zanadto rozbudowane.
W Dying Light: The Beast kompozytor zrezygnował z orkiestry i postawił na prostotę: gitara, bas, perkusja, syntezatory, sample. W soundtracku słyszymy odniesienia do pierwszej części – co stanowi ukłon w stronę Pawła Błaszczaka, autora muzyki do tejże – jak również motyw przewodni ze Stay Human. Nie jest to przypadkowe, ponieważ The Beast to wypadkowa obu odsłon, czy też raczej taka podrasowana „jedynka”.

Uproszczony system parkour, mniejszy świat gry oraz koncentracja na walkach z bossami niejako wymusiły zmiany w tworzeniu i wykorzystaniu muzyki w The Beast. Ścieżka dźwiękowa jest mniej zorientowana na parkour, a bardziej na eksplorację otoczenia – zwykłe przemierzanie terenu czy jazdę samochodem. Towarzyszą nam wtedy spokojne Moods i inne ciepło brzmiące utwory, które potrafią jednak płynnie przejść w tematy odnoszące się do walki, by potem niejako nagrodzić gracza momentem wyciszenia.
Soundtrack po raz kolejny został świetnie zaimplementowany w grze. To wizytówka Oliviera Deriviere’a, który jest mistrzem muzyki interaktywnej. Wspomniane „nastroje” przewijają się przez całą fabułę i odnoszą się do emocji bohatera, a co za tym idzie – rozwijają się i zmieniają. Zachowano też znany z poprzedniej części system związany z porzucaniem głównego zadania. Temat skojarzony z danym questem płynnie przechodzi wtedy w muzykę eksploracji. Również podczas walki utwory ewoluują w czasie rzeczywistym, stając się bardziej agresywne.
Brzmienie soundtracku również jest wyśmienite – drapieżne gitary z ciekawymi efektami, pulsujący, przesterowany bas, dobrze osadzone bębny. Perkusista zaproszony do nagrań przez Oliviera jest muzykiem jazzowym, nie metalowym, co pozwoliło nadać jego partiom lekkości. W soundtracku nie brakuje też niepokojących, budujących napięcie i nastrój dźwięków, jak na przykład pocierane talerze i inne metalowe elementy.
Jako że Dying Light: The Beast bestiami stoi, walki z bardziej wymagającymi przeciwnikami zostały zilustrowane tematami typu boss fight, z partiami chóru. Są one miejscami niezbyt porywające, jednak w walce sprawdzają się znakomicie. Najciekawszym chyba elementem soundtracku jest utwór The Banquet – intrygująca interpretacja Marsza żałobnego Chopina, którą słyszymy w jednym z kulminacyjnych punktów fabuły. Połączenie to wywołuje ciarki na plecach.

Najnowsza odsłona Dying Light została jak zwykle bardzo dobrze udźwiękowiona, chociaż trochę brakuje mi bardziej intensywnych odgłosów nocy, które znamy z poprzedniej części. Omawiane tu dzieło Oliviera Deriviere’a z pewnością zostanie moim kandydatem do OST roku 2025, gdyż przy takim akompaniamencie po prostu fajnie jest eliminować zombiaki.

Dzieło Willa Wrighta i ekipy z Maxis przeszło wiele, wiele zmian, zanim skrystalizował się ich pomysł na grę będącą satyrą na konsumpcjonizm. Fenomen pierwszej części The Sims i jej niepowtarzalnej atmosfery to zaś w głównej mierze zasługa więcej
Assassin’s Creed Black Flag Resynced jest opowieścią o Morzu, które nie zna ciszy. Skrzypią deski, wiatr napina żagle, a głosy Załogi niosą się daleko poza pokład Kawki. Każdy, kto odnajdzie ten List, niechaj więcej
W 2004 roku kompozytor Mitsuo Terada aka Tsunku wpadł na banalny pomysł, aby za pomocą prostych sekwencji zręcznościowych stworzyć przystępną dla każdego, rytmiczną grę. Tak powstała Rhythm Heaven (Rhythm Tengoku) – jedna z ostatnich produkcji więcej
Od dłuższego czasu coś wisiało w powietrzu. Kiedy wreszcie padła zapowiedź przygód gwiezdnych najemników pod przewodnictwem lisiego kapitana, było już pewne, że dostaniemy kolejny remake gry Lylat Wars z 1997 roku. Wielu graczy ostudziła ta wiadomość, więcej
Comiesięczna polecajka albumów z muzyką grową, którym według nas warto dać szansę. Wspominamy też o tych, które lepiej omijać z daleka. Zostań z nami i posłuchaj, co mamy do powiedzenia. Jak zawsze zachęcamy Was do komentowania podcastu, a szczególnie do dzielenia więcej
Nareszcie skompletowaliśmy listę wszech czasów! Z tej okazji nagraliśmy specjalny wakacyjny odcinek podcastu, w którym poznacie nasze wybory co do najlepszych ścieżek dźwiękowych w grach wideo. Zachęcamy Was też do dzielenia się swoimi preferencjami w komentarzach. Jak zawsze zachęcamy więcej