Dzieło Willa Wrighta i ekipy z Maxis przeszło wiele, wiele zmian, zanim skrystalizował się ich pomysł na grę będącą satyrą na konsumpcjonizm. Fenomen pierwszej części The Sims i jej niepowtarzalnej atmosfery to zaś w głównej mierze zasługa ponadczasowej ścieżki dźwiękowej, inspirowanej samym procesem twórczym gry.

Znalezienie równowagi między pracą Sima i dbaniem o jego podstawowe potrzeby bywało niemal niemożliwe. Bo ileż to razy zdarzyło nam się sprzedać krzesła, gdy lodówka była pusta? Wszystko to działo się przy dźwiękach New Age, loungebossa novy – muzyki lat 50., kojarzonej ze złotą erą ekonomii, marketingu (często niezbyt bezpiecznych produktów) i materializmu w USA. Utwór Mall Rat, który słyszymy podczas trybu zakupów, jest tego najlepszym przykładem. Energiczny, figlarny i lekko zadziorny, jakby sobie z nas żartował. Słuchając go, czuliśmy się jak statysta z żurnala meblowego lub taniej reklamy.


Improwizacja i bunt

Głównym twórcą muzyki do The Sims jest Jerry Martin. Wcześniej pracował on już nad ścieżkami dźwiękowymi do gier (choćby SimCity), a także nad dżinglami do reklam telewizyjnych. To było doświadczenie, którego szukał Wright. Muzyk tak wspomina szefa Maxis i jego wytyczne co do soundtracku do The Sims: 

– Chciał New Age połączonego z improwizowanym jazzem. Odpowiedziałem mu, że zupełnie mi to nie pasuje do pomysłu na tę grę, ale uznałem: Cóż, walić to! Jedziemy! 

Ten buntowniczy nastrój słyszymy w The Simple Life. Brzmi on niczym teatralny monolog postaci deklarującej swoje ambitne, nieposkromione plany. W trakcie burzliwego procesu twórczego gry Martinowi coraz częściej chodziła po głowie bossa nova oraz klimat antykonsumpcjonizmu, którego zalążki prawdopodobnie były już widoczne podczas jego pracy nad SimCity.

Kompozytor tłumaczy, że tworzył odważnie, zdając się na improwizację, a freestyle’owa natura wzięła się ze zmiennego postępu prac nad samą grą. 

– Szlag mnie jasny trafiał! Co chwilę coś dokładano, zmieniano, wyrzucano, by następnie przywrócić! Najgorsze były bugi, gra potrafiła zaciąć się w kilka sekund! Dopiero pod koniec produkcji doszli do stabilnego stanu. Trudno było wyczuć, jakie emocje ma wywoływać gra – wspomina Martin.

Jego muzyka miała budować ten naiwny, relaksujący i optymistyczny klimat. W końcu mamy słuchać tych utworów, wyobrażając sobie życie naszych Simów, prawda? Będziemy patrzeć z nadzieją w przyszłość, przesuwając tanie kanapy po wirtualnej podłodze, z kultowym Under Construction w tle. To ciepła i zarazem oszczędna kompozycja, perfekcyjnie przygrywająca nam podczas intensywnych rozterek meblowych. Często wracam do niej pamięcią i nucę ją w prozaicznych momentach dnia. Muzyka z The Sims sprzyja kontemplacji przy przeprowadzce, remoncie, naprawach – zazwyczaj niezbyt przyjemnych czynnościach w prawdziwym życiu.


Życie jak jazz, jazz jak życie

Martin nie jest jednak jedynym ojcem soundtracku do The Sims. Dix Bruce zaaranżował utwory, które słyszymy, gdy nasi wirtualni ludzie włączają radio lub TV. Mój ulubiony? SIM Hoe Down (Turkey In The Straw) – inspirowana country, pogodna melodia, przewrotnie kontrastująca z pełnym luksusu, a zarazem szalonym życiem naszych podopiecznych.

Z kolei Marc Russo, pisząc tematy słyszane podczas wyboru nieruchomości (Now Entering, Neighborhood), stworzył jedne z najlepszych moim zdaniem utworów nie tylko w grach wideo, ale w gatunku lounge w ogóle. Nie da się nie gwizdać i nie pstrykać palcami przy BoSIM Nova (Wet Your Whistle), zaś do Lounge Lizard Kirka Caseya ramiona same się bujają, a martini z oliwką i papieros materializują się w naszych dłoniach.

Mój znajomy kompozytor, Telias, który przeanalizował soundtrack do Simsów na wylot, powiedział mi kiedyś tak:

– Moim zdaniem muzyka w tym tytule wyróżnia się tym, że nie stara się przebić swojego początkowego wrażenia. Jest prosta, dzięki czemu nie jest nudna. Zwłaszcza po wielokrotnym przesłuchaniu staje się coraz ciekawsza.


Melodie pokolenia

Wizytówką gry stała się muzyka z trybu Building Mode. Jest to zbiór kultowych, długich i wielowarstwowych kompozycji fortepianowych. Wyjątkowy jest czwarty utwór, If You Really See Eurydice, napisany przez Marca Russo. Prosty, elegancki, inspirujący do eksperymentowania architektonicznego naszego cyfrowego domostwa. Z chwytliwą linią melodyczną, rozwijaną przez kolejne fortepianowe polifonie. 

– To jest ten naprawdę ładny kawałek; kiedy go słyszę, to myślę: o mój Boże, sam to wymyśliłem, to jest piękne” – zachwyca się kompozytor. Reszta utworów została skomponowana przez Martina, następnie oddana do interpretacji – a przede wszystkim do improwizacji – w wykonaniu Johna R. Burra. 

Mimo że muzyka w The Sims korzysta z wielu stylów i gatunków, to zostały one dobrane w jednolitym duchu, który nadaje jej wyjątkową tożsamość. Najbardziej niezwykłym utworem jest Now What?. To prawdziwa podróż przez etapy życia, jak na Fast Forward. Nieposkromiona melodyjna refleksja nad egzystencją człowieka i jego własnym miejscem w tym szalonym świecie. Domy całego pokolenia graczy mają swoją muzykę i jest nią soundtrack do The Sims.

Czytaj więcej:

  • The Blood of Dawnwalker – transcendentna muzyczna podróż

    The Blood of Dawnwalker – transcendentna muzyczna podróż

    Czasem natrafiamy na ścieżki dźwiękowe, które od pierwszych sekund domagają się uwagi, a ich melodie zostają w nas na długo po zakończeniu gry. I już chciałoby się napisać, że The Blood of Dawnwalker, jako niedaleki kuzyn Wiedźmina 3, więcej

  • Gothic Remake – przemalowane brzmienie Górniczej Doliny

    Gothic Remake – przemalowane brzmienie Górniczej Doliny

    Kiedy tylko THQ Nordic ogłosiło, że wespół z Alkimia Interactive biorą na tapet „NAJWAŻNIEJSZĄ POLSKĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ”, moje serce rozpaliła fala nostalgii połączonej z olbrzymią obawą. Bo jak mawiał wujek Ben ze Spider Mana: „Z wielką mocą wiąże więcej

  • Absolum – muzyka przeciwko rutynie

    Absolum – muzyka przeciwko rutynie

    Najgroźniejszym przeciwnikiem muzyki do gier z gatunku roguelite nie jest finałowy boss czy jakaś bardziej wysublimowana lokacja, lecz kolejna próba. Utwory, które pierwotnie porywają do walki, przy n-tym powrocie mogą stać się najzwyczajniej w świecie frustrujące. Gareth więcej

  • Splatoon Raiders – euforia kakofonii

    Splatoon Raiders – euforia kakofonii

    Od premiery gry Splatoon na Nintendo WiiU w 2015 roku minęło ponad dziesięć lat. W międzyczasie otrzymaliśmy dwie kontynuacje oraz poboczne przygody kolorowych kałamarnic (Inklingów) i ośmiornic (Octolingów), taplających się w hektolitrach tuszu.  Za powołanie marki do życia odpowiada więcej

Współpracownik

Bartek Kubica

Odnaleziona w wykopaliskach archeologicznych osobliwa istota. Ponoć żywi się kurzem z retro sprzętów i klejem z własnoręcznie robionej GRY ttrpg. Koją je dźwięki muzyki Hitoshiego Sakimoto.