Kiedy tylko THQ Nordic ogłosiło, że wespół z Alkimia Interactive biorą na tapet „NAJWAŻNIEJSZĄ POLSKĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ”, moje serce rozpaliła fala nostalgii połączonej z olbrzymią obawą. Bo jak mawiał wujek Ben ze Spider Mana: „Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”. 

Wzięcie na barki tak znaczącego dla wielu graczy tytułu – który z jednej strony był brutalny, a z drugiej brutalnie… toporny i nieprzyjazny dla gracza – oraz próba przeniesienia go w realia współczesnego gamingu to zadanie z gatunku tych bardzo ambitnych. Wraz z upływem czasu moje obawy tylko rosły, proporcjonalnie do listy błędów i bugów trapiących grę. 

Finalnie jednak udało się dowieźć i Gothic Remake zagościł na ekranach tysięcy graczy. O ile pod względem grafiki i rozgrywki tytuł przeszedł olbrzymią metamorfozę, o tyle warstwa audio, a w szczególności muzyka, poszła inną drogą. Czy zatem soundtrack z nowej wersji mocno różni się od tego, jaki znamy z oryginału? Na to pytanie postaram się dziś odpowiedzieć. 

Fala nostalgii

Kai Rosenkranz – niemiecki kompozytor, który zasłynął głównie muzyką do serii Gothic oraz pierwszego Risena – może pochwalić się krótką, acz znaczącą listą gier w portfolio. Jego charakterystyczny styl i swego rodzaju nostalgia przebijająca się we wszystkich utworach z Gothiców niejako zbudowały klimat w tych grach.

W zakresie oprawy wizualnej wiele można zarzucić tytułom Piranha Bytes, ale od strony muzyki przygody Bezimiennego zawsze stały w jednym szeregu z kompozycjami Jeremy`ego Soule’a, znanego chociażby z Morrowinda. Styl Rosenkranza jest tak charakterystyczny i osadzony w świecie Myrtany, że gdyby ktoś wyrwał mnie w środku nocy i kazał zanucić coś z jego twórczości, to bez wahania wybrałbym np. Vista Point z Gothica 3. 

Od początku, gdy tylko wybuchł cały ten szał wokół Gothic Remake, intrygowało mnie to, w jaki sposób twórcy podejdą do muzyki: ikonicznej, klimatycznej i na wskroś „Rosenkranzowej”. Niezmiernie ucieszył mnie fakt, że kompozytor nie pokusił się o stworzenie czegoś zupełnie nowego, ale zapowiedział, że przepisze na nowo utwory z oryginału, zachowując ich klimat, charakter oraz instrumentarium.  

Słuchając porównawczo obu albumów, od razu dostrzegam świeżość brzmienia remake’u. Utwory zostały zmiksowane jaśniej, mają więcej przestrzeni i nie są tak brudne. Wynika to zapewne ze współczesnych możliwości technicznych, niedostępnych szeroko jeszcze 25 lat temu. Z równą przyjemnością słuchałem też smaczków oraz zmian w kompozycjach. 

Nowe szaty króla

Rosenkranz zachował charakter i strukturę poprzedników, dodając nowe frazy czy przepisując delikatnie melodie. Możemy to zauważyć chociażby w temacie Starego Obozu, który w nowej wersji ma sznyt nieco bardziej „średniowieczny”. Co pozostaje niezmienne, to sekcje perkusyjne – tak przecież charakterystyczne dla ścieżki dźwiękowej Gothica. Uderzenia w talerze, gongi oraz kotły budują monumentalność zarówno oryginalnego soundtracku, jak i jego współczesnej odsłony. 

Co jeszcze według mnie działa na plus nowej wersji? Użycie chórów w utworach. Nowe interpretacje brzmią masywniej, mocniej dzięki temu, że chóry podbijają fragmenty, które już w oryginale przepełnione były patosem. Kai rozbudował także ścieżkę dźwiękową o nowe utwory – muzyki jest więcej, częściej się zmienia, ale nie traci przy tym ducha pierwowzoru. 

Co przyniesie przyszłość…?

Temat Magów Wody jest tego dobrym przykładem – użycie instrumentu o nazwie rain drum dodaje brzmieniu mistyczności. Słuchacz ma wrażenie, że obcuje z magami, czuje ich niezwykłą aurę. Podobnie prezentuje się muzyka, którą słyszymy w zatopionej wieży, gdzie klimat tajemniczości i niebezpieczeństwa został podbity organami kościelnymi, grającymi razem ze smyczkami. 

Słuchając i porównując obie kompozycje Kaia Rosenkranza, słyszę pasję, z jaką autor wchodził w uniwersum Gothica. Czuję też jego chęć opowiedzenia muzyką historii. Bardzo dobrze się stało, że otrzymał możliwość poszerzenia wachlarza utworów. Rozbudowanie ścieżki dźwiękowej wyszło tylko na plus. Całość trzyma równie wysoki poziom co pierwowzór, dodając swoje ciekawe smaczki i uzupełniając świat gry o dodatkowe, klimatyczne utwory.

Czytaj więcej:

  • Kolekcja winyli z muzyką do gier studia Vanillaware

    Kolekcja winyli z muzyką do gier studia Vanillaware

    Przez lata niezależne japońskie studio Vanillaware budowało swoją popularność dzięki niespotykanej nigdzie indziej unikatowej oprawie graficznej, której od zawsze towarzyszyła oryginalna muzyka autorstwa studia Basiscape. W trakcie ponad dwudziestoletniego stażu w branży gier wideo kompozytorzy więcej

  • Ace Combat 8: Wings of Theve – bezkresna wolność

    Ace Combat 8: Wings of Theve – bezkresna wolność

    Wyciągając dłoń ku niebu, niejeden z nas zastanawiał się, jak to jest go dotknąć. W końcu świat ponad chmurami naprawdę zachwyca. Pozbawiony granic, daje poczucie oddechu i bezkresnej wolności. Taka jest też muzyka w Ace Combat 8: więcej

  • STAR WARS Zero Company – symfonia pod mgłą wojny

    STAR WARS Zero Company – symfonia pod mgłą wojny

    Gwiezdne Wojny od prawie półwiecza definiują brzmienie kosmicznej opery. Po wyznaczającym kanon Johnie Williamsie (np. Duel of the Fates) pojawił się Kevin Kiner (The Clones), który za pomocą syntezatorów i etnicznych dźwięków określił bitewną tożsamość Wojen więcej

  • The Blood of Dawnwalker – transcendentna muzyczna podróż

    The Blood of Dawnwalker – transcendentna muzyczna podróż

    Czasem natrafiamy na ścieżki dźwiękowe, które od pierwszych sekund domagają się uwagi, a ich melodie zostają w nas na długo po zakończeniu gry. I już chciałoby się napisać, że The Blood of Dawnwalker, jako niedaleki kuzyn Wiedźmina 3, więcej

  • Czterdzieści lat z Hyrule Fantasy!

    Czterdzieści lat z Hyrule Fantasy!

    Na 40. lecie marki The Legend of Zelda za pomocą okaryny czasu przywołujemy mgliste, ale nadal żywe wspomnienia związane z przygodami leworęcznego bohatera, który niejednokrotnie ratował z opresji mieszkańców królestwa Hyrule. Jak zawsze zachęcamy Was do komentowania więcej

Redaktor

Krzysztof Kus

Sound Designer, kompozytor muzyczny, a także perkusista z zamiłowania. W grach zwraca szczególną uwagę na nowatorskie podejście do tematu sound designu. Prywatnie jeden z największych fanów Dire Straits w Polsce.